Oczekuję odpowiedzialności
Shape 12 min

Oczekuję odpowiedzialności

Światowa Federacja Luterańska wydała z okazji jubileuszu 500 lat Reformacji materiały studyjne, w których został zamieszczony dokument „Kościół i zaangażowanie publiczne.” (link do wersji polskojęzycznej). Znajdziemy w nim wyjaśnienie rozumienia zaangażowania się Kościoła w przestrzeń publiczną z perspektywy luterańskiej.  Nie jest moim celem analiza tego dokumentu, chcę jednak odesłać do niego.

o tych, którzy obecnie zastanawiają się, jaką pozycję powinien przyjąć Kościół wobec burzliwych wydarzeń politycznych w naszej Ojczyźnie.

Jedno jest pewne, że jako Kościół mamy się angażować „w przestrzeń publiczną – nie pomimo naszej wiary, ale nią inspirowani.”

Jak chyba każdy obywatel, jestem mocno zaniepokojony wydarzeniami, które dzieją się obecnie w naszym parlamencie. Jestem świadomy, że w demokratycznych wyborach został powierzony mandat partii, która otrzymała większość. Dobrze jest, gdy sprawujący rządy starają się dotrzymywać przedwyborczych obietnic. Tak powinno być, gdyż wtedy wzrasta zaufanie obywateli do polityków, które może się przełożyć na większe zaangażowanie i odpowiedzialność za dobro wspólne, choćby przez większą frekwencję wyborczą. Przecież prawie połowa (ponad 49 %) nie wzięła udziału w ostatnich wyborach!

Dlaczego więc czuję się zaniepokojony?

Odpowiedź jest prosta: nie zgadzam się ze stylem podejmowania fundamentalnych rozstrzygnięć dla naszej Ojczyzny.
Jestem zdumiony, że od samego początku Sejm obradował nocą. Przecież parlamentarzyści są tylko ludźmi, którzy podlegają prawom natury. Ich zmęczenie musi przekładać się na emocje i tym samym na podejmowane decyzje.

Nie mogę zrozumieć, dlaczego w tak ważnych kwestiach jak sprawa zmian w Sądzie Najwyższym, proceduje się w tak ekspresowym tempie. Słucham argumentów strony rządzącej i usłyszałem, że jest potrzebna reforma sądownictwa, między innymi Sądu Najwyższego i że jest to realizacja obietnicy wyborczej.

Mimo to pojawiają się zasadnicze pytania:

Co takiego dzieje się, że jest ona przeprowadzana w trybie, który pomija możliwość konsultacji społecznych?

Dlaczego ustawa jest zgłaszana nocą, a pięć dni później jest procedowana? Dlaczego jest przeprowadzana w takim pośpiechu jakby zagrażało nam jakieś niebezpieczeństwo ze strony Sądu Najwyższego?

Domniemywam, że wnioskodawcy są przekonani, że projekt ustawy jest bardzo dobry. Dlaczego więc nie dać czasu obywatelom, aby się z nim zapoznali? Aby mieli czas na zadanie pytań? Czemu nie możemy wysłuchać poważnych debat pomiędzy przeciwnikami i zwolennikami proponowanych rozwiązań?

Dlaczego Sejm przypomina oblężoną twierdzę z płotami, policją, armatkami wodnymi, tak jak za czasu stanu wojennego? Przecież żyjemy w wolnym kraju, jesteśmy członkami Unii Europejskiej, NATO, nie grozi nam wojna. Dla mnie takie tempo prac byłoby usprawiedliwione jedynie w wypadku zagrożenia wojną.

Oczekuję od sprawujących władzę wyciszenia emocji poprzez zwolnienie tempa prac nad ustawami, które są fundamentalne dla funkcjonowania państwa.

Przecież mając taką większość w obu izbach parlamentarnych, rządzący nie muszą obawiać się porażki. Mogą pozwolić na dłuższą debatę, aby przekonać społeczeństwo do zaproponowanych rozwiązań lub spokojnie skorygować projekt, aby zapisy ustawy były najlepsze z możliwych.

A przede wszystkim oczekuję konsultacji społecznych przed podejmowaniem tak zasadniczych zmian.

Jako przedstawiciel Kościoła luterańskiego i Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej chciałbym mieć możliwość zadania pytania o rozumienie pewnych zapisów.

Gdyby dano mi szansę, prosiłbym o doprecyzowanie i wyjaśnienie choćby zapisu znajdującego się w uzasadnieniu do projektu:

„Stosownie do powyższego uznać należy, że w państwie demokratycznym, w którym jedną z podstawowych zasad konstytucyjnych jest zasada rządów prawa, które urzeczywistniać ma określone wartości, niezbędne jest, aby interpretacja dokonywana przez Sąd Najwyższy, była zgodna nie tylko z wymogami praworządności formalnej, ale także uwzględniała kontekst aksjologiczny. W życiu społecznym, poza normami prawnymi, funkcjonuje także system norm i wartości niestypizowanych w ustawach, ale równie ugruntowany, wywodzący się z moralności czy wartości chrześcijańskich. Sprawiedliwość społeczna odgrywa rolę zasady, wzorca, ideału; jest przeniesieniem etycznej i prawnej idei sprawiedliwości w sferę stosunków społeczno-gospodarczych. Konflikt pomiędzy wyznawanymi wartościami, a obowiązującym prawem wywołuje poczucie niesprawiedliwości. Sąd Najwyższy w swych orzeczeniach winien ów dualizm uwzględniać.”

Moje pytanie dotyczy oczywiście „wyznawanych niestypizowanych wartości”. Czy stosowanie „moralności czy wartości chrześcijańskich” ma dotyczyć wszystkich, nawet tych, którzy są wyznawcami innych religii np. judaizmu, islamu, buddyzmu czy są po prostu niewierzącymi?

Po drugie, które wartości chrześcijańskie będą brane pod uwagę? Mamy co najmniej trzy główne nurty chrześcijaństwa, wschodnie, rzymskokatolickie i ewangelickie. Co prawda poprzez ruch ekumeniczny nastąpiło znaczne zbliżenie pomiędzy Kościołami, ale jednak nadal na kilka kwestii mamy różne poglądy. Ewangelicy różnią się od rzymskich katolików na przykład w podejściu do antykoncepcji czy zapłodnienia in vitro itd.

A jeżeli chodzi o wartości prezentowane przez Kościół większości to należy to wprost powiedzieć: nie wiem tylko czy będzie to zgodne z Konstytucją, a poza tym jestem przekonany, że i Kościół rzymskokatolicki byłby przeciwny takim zapisom

Oczywiście moje wątpliwości mogłyby być rozwiane poprzez doprecyzowanie wypowiedzi. Dlatego tak ważne jest, aby uchwalając istotne ustawy dać obywatelom (suwerenowi) szansę na zapoznanie się z projektami, na zadanie pytań, wniesienie swoich uwag czy wyrażenie wątpliwości.

Chciałbym żyć w europejskim państwie, w którym rządzący w przemyślany i spokojny sposób dokonują reform. Proszę więc o wyhamowanie tego niczym nieuzasadnionego tempa prac nad ustawami.

Mam nadzieję, że rozsądek weźmie górę nad emocjami przede wszystkim ze strony silniejszych, co wpłynie też na uspokojenie opozycji, a tym samym przywróci pokój w kraju.

I na koniec chciałbym nam wszystkim, wierzącym, przypomnieć, że mamy nieść w Imieniu naszego Zbawiciela pokój i miłość. Zachęcam do modlitwy o naszą Ojczyznę zgodnie z nakazem apostoła Pawła z Listu do Tymoteusza:

„Przede wszystkim więc napominam, aby zanosić błagania, modlitwy, prośby, dziękczynienia za wszystkich ludzi, za królów i za wszystkich przełożonych, abyśmy ciche i spokojne życie wiedli we wszelkiej pobożności i uczciwości. Jest to rzecz dobra i miła przed Bogiem, Zbawicielem naszym, który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy.” (1 Tm, 2, 1-4)

36 komentarzy

  1. Szanowny Księże Biskupie
    Na zadane pytanie o jakich wartościach chrześcijańskich mówi ustawa, odpowiedź jest banalnie prosta.
    Przykazanie „Nie kradnij” do niedawna było interpretowane jako „Nie kradnij mało”. Za batonik o wartości ok. 2 zł „sądy” skazywały na więzienie, kradzież wielu milionów była praktycznie bezkarna (choćby „karuzele VAT”). Od tej reguły bywały wyjątki – drobne kradzieże dokonywane przez sędziów na ogół byłyn bezkarne na skutek solidarności „kasty” czyli de facto mafii w togach. Tym bardziej bezkarne były drastyczne naruszenia etyki sędziowskiej, za które w cywilizowanym kraju taki sędzia zostałby dożywotnio wydalony z tego grona.
    Jestem pewny, że Łukasz Siemiątkowski („tata tasiemka”), kierujący pracą przedwojennej warszawskiej dintojry czy prezydiujący łódzkiej Menachem Bornsztajn („ślepy Maks”), komuś takiemu jak Małgorzata Gersdorf ręki by nie podali.
    Rozumiem zastrzeżenia Księdza Biskupa do formy przeprowadzania tych zmian, istotnie nieeleganckich. Ale są one konieczne – zbyt wiele ludzkich krzywd ma na sumieniu zgraja w togach, kalająca saymbol orła, który ma na swych łańcuchach.
    A zgiełk podnoszony w obronie tej skorumpowanej organizacji przez ludzi z pozoru inteligentnych, przypomina nieśmiertelny aforyzm księcia Franciszka de La Rochefoucauld:
    Nie ma większego głupca niż wykształcony głupiec!

    Ursus Senex
  2. Również przyłączam się do podziękowań za tak ważny i potrzebny wpis. Wypowiedź księdza biskupa jest wyważona i pełna szacunku, a jednocześnie konkretnie wskazująca na zagrożenie z jakim się obecnie spotykamy. Uważam, że wszelkie „mniejszości” czy to wyznaniowe czy inne powinny być szczególnie wyczulone na próby ograniczenia swobód obywatelskich przez rządzących. Nie dziwi mnie zatem głos księdza biskupa, wydaje się on być dowodem ogromnej odpowiedzialności za swoich wiernych i kościół.

    Natalia
  3. Nie ulica, lecz urna służy wyrażeniu sprzeciwu wobec władzy politycznej, bądź też poparcia takowej.

    Pawelak Kamil
  4. Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej w preambule odwołuje się do wartości chrześcijańskich, nie precyzuje jakiego nurtu.
    Zgadzam się, że w tak ważnych sprawach, jak te, o które toczy się teraz bój na polskiej scenie politycznej, pośpiech nie jest wskazany, a społeczeństwo ma prawo do rzetelnych informacji i zadawania pytań. Pytań skierowanych do swoich przedstawicieli, których wybrali w demokratycznych wyborach.
    Polecam przesłanie papieskie: „Wartości chrześcijańskie duchowym fundamentem Europy” – skierowane do uczestników Europejskiego Kongresu Naukowego (2002 r,) – Jan Paweł II wskazuje tu na wartości chrześcijańskie dotyczące m.in. „godności osoby; świętości życia ludzkiego; centralnej roli rodziny opartej na małżeństwie; wagi wykształcenia; wolności myśli, słowa oraz głoszenia własnych poglądów i wyznawania religii; ochrony prawnej jednostek i grup; współpracy wszystkich na rzecz wspólnego dobra; pracy pojmowanej jako dobro osobiste i społeczne; władzy politycznej pojmowanej jako służba, podporządkowanej prawu i rozumowi, a «ograniczonej» przez prawa osoby i narodów”.
    Wartości chrześcijańskie, to te, które przekazał na Jezus Chrystus.
    A my nie relatywizujmy: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi”. Stawiajmy konkretne pytania, wymagajmy jasnych, precyzyjnych odpowiedzi – od obu stron debaty politycznej. Pozdrawiam serdecznie.

    Karolina
  5. Bardzo dziękuję za te mądre słowa. To prawda, my katolicy chcielibyśmy bardzo usłyszeć takie przesłanie od naszych hierarchów. Czy mają ” za wiele do stracenia” ( majątków, wpływów , rozmaitych ułatwień ) , czy gubi ich pycha tego, który jest w większości, zatroskany o swoją pozycję, „układający się” z władzą, która zawsze jest dysponentem różnych dóbr i korzyści. Jak można obrażać cześć swoich wiernych, a potem oczekiwać zaangażowania i współpracy ? Naprawdę „Duch wieje kędy chce”. Jeszcze dziękuję księdzu biskupowi za te słowa.

    katoliczka

Dodaj komentarz

Czytaj także