Pluralizm w PRL i obecnie

Był rok 1982. Mój dziadek zachorował na nowotwór. Chcieliśmy mu zapewnić jak najlepszą opiekę, więc często przebywał u nas w domu. Mając dużo czasu spędzał wiele godzin przed telewizorem. Mieliśmy wtedy w Polsce dwa programy TVP1 i TVP2 . Nie pamiętam czy była już wtedy telewizja regionalna – chyba nie. Miałem więcej interesujących zajęć niż oglądanie telewizji.

Napięta sytuacja w kraju powodowała, że ówczesna, jedynie słuszna władza, wykorzystywała środki masowego przekazu w celu szerzenia propagandy. Można było usłyszeć to jak „wygląda i jak ma wyglądać” rzeczywistość w kraju. Od roku rzecznikiem rządu był Jerzy Urban. Używając rożnych sztuczek retorycznych próbował przekonać społeczeństwo jak jest dobrze i o tym, że opozycji skupiającej się wokół Solidarności chodzi o niszczenie wspaniałego dorobku PRL-u.

Oczywiście, opozycja była oskarżana o sprzedaż Polski poprzez współpracę z wrogimi nam krajami kapitalistycznymi. Gdy kryzys gospodarczy sięgnął dna i do Polski spływały konwoje z pomocą humanitarną, naczelny propagandysta PRL-u próbował ją dezawuować. Gdy USA przesłało pomoc żywnościową w zamian zadeklarowano wysłanie śpiworów i koców dla bezdomnych w Nowym Jorku (13.05.1986 r.).

Tak więc mój dziadek oglądał TVP. Pojawiały się w niej nowe dla niego słowa. Kiedyś zapytał mnie, co oznacza: „pluralizm”, bo w telewizji ciągle o nim mówiono.

Był przełom lat 1982/83, a więc trwał stan wojenny. Działacze opozycji byli internowani, a i tak krucha wolność obywateli była jeszcze mocniej ograniczona. Tymczasem w TVP mówiono o znaczeniu pluralizmu.

Cóż, jak wytłumaczyć dziadkowi znaczenie słowa pluralizm w tamtym kontekście? Czy powinien mówić, że chodzi o to, by nie tylko jedna strona miała prawo do prezentowania swoich poglądów w środkach masowego przekazu w tym również TVP? Czy miałem powiedzieć: Dziadku, chodzi o to, że od teraz w telewizji usłyszysz nie tylko Urbana, ale również działaczy Solidarności? Albo: Wiesz, chodzi o to, że oprócz jednego związku zawodowego będzie ich wiele, że zamiast monopolu państwa na prowadzenie przedsiębiorstw, banków, teraz będzie konkurencja i będą powstawać niezależne od państwa firmy? A może miałem powiedzieć, że chodzi o to, iż oprócz państwowych ośmioklasowych podstawówek i średnich szkół będzie można prowadzić prywatne, które będą miały swobodę w kształtowaniu programu, a ingerencja państwa będzie nieznaczna, dopóki będą również realizowane podstawy programowe. Będą również prywatne uczelnie wyższe.

Przecież pluralizm zakłada w funkcjonowaniu państwa sytuację, w której różne grupy mają prawo wyrażania i realizowania swoich interesów, także w sprawowaniu władzy. Zakłada również poszanowanie różnorodności społecznej i kulturowej i uznanie równości poglądów. (zobacz def. w Wikipedii): „Mniejszość jednocześnie pracuje na uzyskanie politycznego i ekonomicznego wpływu w społeczeństwie dominującym. Pluralizm jest kategorią trwałego występowania kilku kategorii kulturowych w społeczeństwie, z połączeniem z akceptacją ze strony grupy większościowej oraz równością grup mniejszościowych.”

Cóż, próba tłumaczenia tego, czym jest pluralizm człowiekowi, który urodził się w pierwszej dekadzie XX wieku, który pamiętał czas plebiscytu na Śląsku, zbudował w okresie międzywojennym nowy dom, oborę, stodołę, kupił potrzebne narzędzia w tym traktor, który w czasach komunizmu, z wielkim trudem walczył o zachowanie gospodarstwa, a przez wiele lat był nazywany pogardliwie kułakiem, który musiał oddawać kontyngenty*, była skazana na niepowodzenie.

Najłatwiej było powiedzieć: nie wiem, bo w to, że demokracja zostanie wprowadzona przez jedynie słuszną PZPR, nawet dziadek by nie uwierzył.

Później nastąpił rok 1989. Mój dziadek już nie żył. Nastąpił czas, gdy pojęcie pluralizmu nie było już tak często używane w mediach, ale za to realizowała się w praktyce. Powstawały nowe rozgłośnie radiowe i telewizje, a prasa został zróżnicowana od lewa do prawa. Każdy mógł sobie wybrać tę, którą woli. Powstawały nowe, prywatne przedsiębiorstwa. Mam kilku znajomych, którzy tworzyli swoje własne. Można było zakładać szkoły prywatne, sam przyłożyłem rękę do powstania jednej, ewangelickiej.

Nadszedł rok 2021 i nagle słyszę, że przedsiębiorstwo państwowe musi wykupić szereg tytułów prasowych, aby treści w nich zawarte były zgodne z „interesem Polski”. Posłowie klubu większości parlamentarnej wprowadzają projekt uchwały, nie ukrywając nawet, że chodzi o przejęcie jednej stacji telewizyjnej, w której nie są głoszone treści zgodne z wolą rządzącej partii.

Ogrania mnie przerażenie, gdy słyszę o handlu „poparcie wniosku o przejęcie TVN w zamian za inne ustawy lub ustępstwa.”

Dla mnie jest to nie do pojęcia. Albo jestem za lub przeciw jakieś uchwale zgodnie ze swoimi przekonaniami i sumieniem. Natomiast głosowanie „za”, jeżeli partia większości obieca ochronę jakiegoś człowieka czy uchwali inną ustawę, przypomina jako żywo czasy, które doprowadziły do upadku Rzeczypospolitej i rozbiorów.

Jak dziś tłumaczyłbym mojemu kochanemu dziadkowi słowo pluralizm? Obym nie musiał mówić: „Wiesz, tak było po 1990 roku po wolnych wyborach, ale niestety się skończyło.”


* dla niewtajemniczonych: przez ponad 25 lat, aż do 1971 roku, rolnicy byli zobowiązywani do oddawania lub sprzedaży po mocno zaniżonych cenach produkcji z własnych gospodarstw. Często też władza narzucała to co ma zostać wyprodukowane bez brania pod uwagę, czy jakość gleby nadaje się na taką produkcję.

komentarze

  1. gość

    Gorzkie, smutne i niepokojące ale niestety trafne.

dodaj komentarz