Nie tak ma być między wami

Przyznam, że czasami ze zdumieniem i irytacją czytam i słucham różnych doniesień o kolejnych decyzjach i zachowaniach polityków, bez względu na opcję polityczną. Znam osoby, które z niezwykłą dawką emocji komentują sytuację społeczno-polityczną. Znam też takich, którzy chroniąc siebie, chronią swoje emocje, uczucia, a w trosce o swoje zdrowie, odcinają się od świata polityki. Nie chcą słuchać, czytać kolejnych odcinków sagi o walkach, intrygach… Świat polityki, którego niestety nie możemy pozostawić z boku, bo ma realny wpływ na to, w jakich warunkach żyjemy, jest przewidywalny.

Niestety, nie znajdujemy w nim stosowania zasady równego traktowania. Reguła, że mnie i tym, którzy są ze mną, wolno więcej, jest aż nadto widoczna. Piszę to z wielkim zażenowaniem, ale jestem w stanie z prawie stuprocentową pewnością wskazać, którymi sprawami prokuratura będzie się zajmowała, a które umorzy.

Już kiedyś pisałem, że nie mogę się zgodzić z wieszaniem zdjęć polityków na szubienicy. Nie jest to żaden happening, jest to nawoływanie do przemocy. No i właśnie. Jaka jest postawa śledczych? A jaka byłaby, gdyby były to zdjęcia polityków czy prezesów z koalicji rządzącej?

Nepotyzm, klientelizm, kumoterstwo są tak wszechobecne, że już prawie powszechnie akceptowane. Więcej. Bezczynność i pobłażliwość w jednych sprawach, a nadgorliwość w innych poraża.

„Ale Jezus przywoławszy ich, rzekł do nich: Wiecie, że ci, których uważa się za władców narodów, nadużywają swej władzy nad nimi, a możni ich rządzą nimi samowolnie.
Lecz nie tak ma być między wami, ale ktokolwiek by chciał być między wami wielki, niech będzie sługą waszym.
I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą wszystkich.
Albowiem Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć i oddać swe życie na okup za wielu.” (Mk 10, 42-45; BW)

Dla mnie słowa Jezusa mają bardzo wielkie znaczenie. Zbawiciel pozbawia nas złudzeń co do sprawiedliwości sprawujących władzę. Nawet nie stwierdza, że należy to zmieniać:

„Wiecie, że ci, których uważa się za władców narodów, nadużywają swej władzy nad nimi, a możni ich rządzą nimi samowolnie.”

Nie dyskutując ze stwierdzeniem Jezusa, mimo wszystko oczekuję stosowania prawa w życiu społeczno-politycznym. Od wybranych oczekuję równego traktowania wszystkich, bez względu na to z jakiej są grupy i na kogo głosowali.

Wracając jednak do wypowiedzi Nauczyciela z Nazaretu. Kluczowe są słowa skierowane do uczniów, czyli tych, którzy mienią się być chrześcijanami. Inaczej mówiąc: należą do Chrystusa, bo stąd wzięła się nazwa chrześcijanie.

„Lecz nie tak ma być między wami (!!!) [podkreślenie moje] ale ktokolwiek by chciał być między wami wielki, niech będzie sługą waszym. I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą wszystkich.”

„Lecz nie tak ma być między wami”.

Niestety w Kościele występują dokładnie te przywary, które potrafimy napiętnować w tak zwanym „grzesznym świecie”.

Ciekawe, że pojęcie nepotyzmu pojawiło się w XVII wieku właśnie w przestrzeni Kościoła i opisywało praktykę wynoszenia przez papieży swoich bliskich krewnych na godności biskupie, kardynalskie, książęce pozwalające gromadzić bogactwa ze środków publicznych.

Wiem, że poprzez wieki zbudowano piękne, pełne przepychu świątynie i pałace biskupie. Wiem, że trudno zerwać z pewnymi zwyczajami, strojami i tytułami. Z drugiej jednak strony muszę przyznać, że wielu spośród nas, biskupów lubuje się w tytułach i przyjmowaniu „hołdu” ze strony wiernych. Zresztą dotyczy to nie tylko biskupów.

Trudno też znosimy krytykę. Nie mam na myśli krytykanctwa, ale zdrową krytykę naszych zachowań, postaw czy podejmowanych decyzji. Nie twierdzę, że ci, którzy krytykują zawsze mają rację, ale też nie można przyjmować, że nigdy jej nie mają. Cóż. O wiele milej jest otaczać się pochlebcami, na których można polegać. Zawsze, wszędzie i wszystko będą popierać i chwalić decyzje oraz tych, którzy je podejmowali.

Niestety, również w Kościele widać symptomy kumoterstwa, czyli wzajemnego popierania się przez grupy przyjaciół i znajomych, zwykle dla zdobycia pozycji czy korzyści materialnych nie opierając się na kompetencjach, ale na fakcie znajomości.

Niestety, także w Kościele widzimy miłość do pieniędzy. Jesteśmy w stanie łamać zasady w celu zdobycia większych środków lub korzyści materialnych nie tylko dla siebie, ale też, a może przede wszystkim, dla instytucji, którymi kierujemy. Zawsze wtedy tłumacząc sobie, że przecież to na dobry cel, dla dobra Kościoła. Bo przecież: „Cel uświęca środki”. Dla jasności – absolutnie nie zgadzam się z tą tezą.

Wielką winą Kościoła jest niemożność bezkompromisowego stanięcia po stronie słabszych i pokrzywdzonych. To, co było jedną z fundamentalnych zasad Jezusa jest przez nas często zapominane. Zbyt często przechodzimy mimo tych, którzy są „na marginesie”. Obok tych, których „nie kocha” władza pod jakąkolwiek postacią. Może nawet czasami zadajemy sobie pytanie: czy aby nie powinniśmy stanąć w ich obronie? Ale druga myśl, która się pojawia, to czy nie narazimy się możnym? Przecież od ich przychylności zależą dotacje, które otrzymujemy.

Największą winą Kościoła, wręcz niewybaczalną, są sytuacje, gdy niektórzy z nas, duchownych wykorzystując swoją pozycję władzy, pozycję autorytetu duchowego wykorzystują seksualnie dzieci, młodzież czy też osoby zależne od nas. Sytuacje, gdy przełożeni w poczuciu solidarności korporacyjnej tuszują czy ukrywają te przestępstwa.

Wiem, jak trudno jest wyciągać konsekwencje wobec swoich. Często przyjaciół, znajomych lub przyjaciół naszych przyjaciół. Jak łatwo znaleźć tysiące usprawiedliwień: “Przecież wszyscy upadają, mają pokusy, księża też upadają. Trzeba ratować Kościół. Ważne jest dobro Kościoła. To nie moje kompetencje, narażę się mojemu koledze albo biskupowi. Pokrzywdzony powinien przebaczyć, zrozumieć, zapomnieć itd. itd……”

„Ale Jezus przywoławszy ich, rzekł do nich: Wiecie, że ci, których uważa się za władców narodów, nadużywają swej władzy nad nimi, a możni ich rządzą nimi samowolnie. Lecz nie tak ma być między wami, ale ktokolwiek by chciał być między wami wielki, niech będzie sługą waszym”

komentarze

  1. Krzysiek

    dziękuję za ten artykuł. Przywraca mi ksiądz ‘wiarę’ w Kościół. Jest nadzieja!

  2. Małgorzata Martynowska

    Grzech dokonany jest przestępstwem wobec Boga i bliźniego, lecz brak postawy obrony wobec słabszego w imię sprawiedliwości Bożej jest też naruszeniem prawa, nic nikogo nie usprawiedliwia, Prorok Natanel przyszedł do króla Dawida i ukazał jego grzech wobec Boga… Dał wzór postawy dla prawdy.

dodaj komentarz