Strajk w Sejmie

Po czterdziestu dniach zakończył się protest osób z niepełnosprawnością i ich opiekunów w Sejmie. Nie dlatego się zakończył, że doszło do zawarcia kompromisu pomiędzy strajkującymi a rządzącymi, ale dlatego, że według relacji protestujących, zaczęli obawiać się o swoje zdrowie.

Sytuacja była trudna, bo uczestniczyły w nim osoby najsłabsze. Strona rządowa wskazywała, że spełniła postulaty, choć ten drugi o 500. złotych w inny sposób niż tego oczekiwali strajkujący. Osoby z niepełnosprawnością twierdziły, że są nierozumiane. Przy okazji z wielu stron padały różne oskarżenia. Oczywiście sytuacja przyciągała wielu graczy. W Sejmie byli obecni politycy i dziennikarze.

Nie mnie oceniać intencje poszczególnych osób i grup, ale podzielam chyba dosyć powszechne przekonanie, że sytuacja osób z niepełnosprawnością i ich opiekunów, stała się doskonałym pretekstem do załatwiania politycznych interesów. Cóż, w tej sytuacji, zwłaszcza, że nie jest to pierwszy protest, nie wierzę politykom pojawiającym się tam. Mam nadzieję, że wielu spośród tych, którzy okazywali wsparcie, robiło to z głębokiej potrzeby serca.

Nie znam sytuacji budżetowej państwa, nie wiem czy stać go na spełnienie postulatów strajkujących. Nie wiem, czy zaproponowany przez ministerstwo sposób realizacji drugiego postulatu jest dobrym rozwiązaniem. Dlatego trudno mi oceniać po czyjej stronie jest racja. A ta pewnie leży, jak zwykle, gdzieś pomiędzy, niekoniecznie pośrodku.

Wiem jednak, że sytuacja osób z niepełnosprawnością jest niezwykle trudna. To nie tylko codzienna walka z wieloma barierami, często zmaganie się z przewlekłą chorobą, ale również walka o godne życie.

To ostatnie wydaje mi się najważniejsze. Gdzieś podświadomie, a może świadomie słyszałem nie tyle postulaty o pieniądze, ale o to by osobom, które wielu chciałoby zamknąć w „więzieniach” ich mieszkań, umożliwić pełne, pełnoprawne i godne funkcjonowanie w społeczeństwie.

By to zrealizować potrzebne są dwa czynniki. Jednym są z pewnością środki, by móc likwidować fizyczne bariery, ale drugim, o wiele ważniejszym, jest otwartość i przychylność ludzi. Dlatego nie to, czy zostały zrealizowane postulaty strajkujących jest najważniejsze, ale to, w jaki sposób rządzący podchodzili do protestujących w budynkach Sejmu.

Dlaczego postawa rządu jest tak ważna? Bo kształtuje postawy dużej części społeczeństwa. Jeżeli widzimy, że ci którzy nam przewodzą, okazują szacunek, to sami często zaczynamy szanować. Mechanizm ten działa niestety też w drugim kierunku.

Odnoszę nieodparte wrażenie, że siła strajkujących jest zbyt mała i dlatego protest trwał tak długo. Ktoś z odwiedzających zaproponował, aby zwrócili się do górników o wsparcie, wtedy władza zareagowałaby od razu.

Opiekunowie osób z niepełnosprawnością apelowali o pomoc do różnych instytucji, między innymi do Kościoła. Nie wiem czy zwrócili się do górniczych związków zawodowych.

To co jednak mnie mocno uwiera to brak poszanowania godności protestujących. Jak powinno zareagować Prezydium Sejmu? Myślę, że zamiast utrudniać im pobyt, można było zrobić wszystko, aby był on jak najłatwiejszy i w miarę możliwości wygodny. Dziwią mnie te wszystkie utrudnienia choć rozumiem, że była to taktyka na złamanie oporu, której nie pochwalam.

Wydaje się, że droga do rozwiązania konfliktu prowadziła przez rozmowy. Może warto było skorzystać z pomocy tych, którym ufali protestujący, a których nie chciano do nich wpuścić. Polska Akcja Humanitarna swymi działaniami wielokrotnie udowodniła, że jest odpowiedzialna i godna zaufania.

Myślę, że mamy duży problem w naszym społeczeństwie z poszanowaniem godności słabszych. Nie jest niczym odkrywczym, że wielkość człowieka i całych społeczeństw mierzy się tym, w jaki sposób podchodzą do mniejszości, do słabszych, tych którzy nie mogą wywalczyć swoich racji siłą.

Mówimy, że dobrze wychowany jest ten człowiek, który potrafi ustąpić miejsca w autobusie starszej osobie. Dlaczego starszej, ano właśnie dlatego, że jest słabsza. Jest to więc pytanie o naszą wrażliwość.

Odnoszę wrażenie, że większość z nas obawia się kontaktu z osobami różniącymi się od nas. Z pewnością życie osób z różnymi formami niepełnosprawności jest w Polsce bardzo trudne. Spotykają ich na każdym miejscu różne bariery. Te architektoniczne, te w urzędach, te w sklepach, kinach, teatrach i kościołach. Wszystkie te bariery można przy większym czy mniejszym nakładzie usunąć, ale dopiero wtedy gdy usuniemy bariery w naszej mentalności, w naszych sercach.

Cóż, Kościół powinien być liderem w chronieniu najsłabszych. Aby nim być musimy wyzbyć się pychy wielkości i wrócić do źródła, to jest do Chrystusa. To On wybrał to, co u świata jest małe i odrzucone po to, aby pokazać wielkość Bożych Dzieci. Jezus rzadko kiedy wybierał salony możnych.

Oczywiście Kościoły mają rozwinięte systemy pomocowe, diakonijne. Nie wiem czy można w tej materii robić coś więcej. Myślę jednak, że nie tyle chodzi o otwieranie kolejnych punktów ze sprzętem rehabilitacyjnym, domów opieki, co o nastawienie serca. W materii ducha mamy najwięcej do zrobienia. Musimy ciągle uczyć się kochać, szanować innych, także tych, którzy różnią się czymś od nas. Nie jest to zadanie jednorazowe, ale stan serca.

Po 40 dniach protest się skończył. Czterdzieści dni skojarzyło mi się z 40 latami wędrówki Izraela po pustyni. Potem Izrael wszedł do Ziemi Obiecanej.

Teraz nadszedł czas dla polityków wszystkich opcji, aby znaleźli rozwiązania takie, by ci, którzy opuścili pomieszczenia sejmowe oraz setki tysięcy tych, którzy są w podobnej sytuacji, mogli otrzymać należne wsparcie. A my usuwajmy bariery mentalne z naszych serc i okazujmy należny szacunek.

komentarze

  1. Robert Szmigielski

    Proszę jednak pamiętać pisząc takie ogólniki zabarwione pozorem obiektywizmu a w rzeczywistości będące manipulacja, że osoby wspierające niepelnosprawnych to często ci sami politycy, którzy głoszą konieczność aborcji i skrobanek na czarnych marszach właśnie ze względu na podejrzenie niepelnosprawnosci. Niepelnosprawni natomiast otrzymali konkretne propozycje zarówno jeżeli idzie o podniesienie zasiłków jak i w formie powiedzmy nie żywej gotówki ale bonow pomocowych. Żaden Rząd po roku 1989 nie wprowadził tak szerokiego zakresu pomocy – od 500 plus, mieszkania plus (w trakcie realizacji) czy leków dla osób starszych i zapowiadanych wyprawek szkolnych. Uczciwość Książe Biskupie wymaga wymienienia tych faktów oraz przypomnienia że liberalni politycy od roku 1989 naprawdę nie wiele zrobili w sferze socjalnej.

  2. Przasnyszanin

    Dziękuję za ten wpis!

dodaj komentarz