Dzwony czy syreny?

Zaskakujące jest to z jaką łatwością przychodzi nam wywoływanie sytuacji konfliktowych. Skąd się to bierze? Chyba z braku wrażliwości na potrzeby i uczucia innych, a to z kolei z pychy, która wmawia nam, że jesteśmy lepsi od tych innych.

Ze smutkiem obserwuję debatę na temat nowelizacji ustawy o IPN. Przykro mi, że nasi parlamentarzyści nie znaleźli odpowiednich słów, które nie tworzyłyby wątpliwości interpretacyjnych. A przecież reakcja środowisk międzynarodowych wskazuje, że takie się pojawiają i nikt do końca nie wie, jak odczytywać te zapisy.

Oczywistym jest, że Polska ma prawo reagować, gdy przypisywane jej są winny innego narodu. Notabene, Niemcy od razu wyraźnie podkreślili, że to oni, a właściwie niemieccy naziści, ponoszą odpowiedzialność za obozy koncentracyjne. Skąd więc bierze się problem? Stąd, że przy okazji dyskusji o obozach zaczyna się przypominać skrajnie różne postawy pojedynczych ludzi.

Niezaprzeczalne jest to, że podczas II wojny światowej i zaraz po niej, ludzie ludziom wyrządzili wiele zła. Zło nie jest kategorią, która jest przypisana jakiemuś narodowi, rasie, religii czy pochodzeniu społecznemu lub majątkowemu. Zło dotyczy wszystkich podobnie jak czynienie dobra. Każdy więc powinien ćwiczyć w sobie sztukę przyznawania się do winy. Często podkreślam, jak wielką mądrość zawierało zdanie: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” skierowane do Niemców przez polskich biskupów rzymskokatolickich.

Jeżeli tyle lat po wojnie mówienie o holokauście wywołuje tak wiele negatywnych emocji, oznacza to, że nie przepracowaliśmy tej historii do końca. Należy więc podjąć się tego trudnego zadania. Będzie ono miało sens tylko, gdy zdobędziemy się na niezatajanie jakieś jej części. Powinniśmy więc poznać heroizm postaw bohaterów bez względu na narodowość ale też powinniśmy poznać skalę niegodziwości. Jeżeli którakolwiek ze stron będzie ukrywała część prawdy, nie dojdzie do pojednania. A przecież chyba wszyscy do tego dążymy. Alternatywą pojednania jest odpłata czyli zemsta. Dążenie do zemsty to dążenie do konfliktu. Oko za oko, ząb za ząb. Tyle tylko, że zemsta pociąga za sobą konieczność kolejnej zemsty.

I tak oto niespodziewanie w setną rocznicę odzyskania niepodległości zamiast cieszyć się tym świętem popadliśmy czy wręcz zanurzyliśmy się w nowy konflikt.

Postawy ludzi po wszystkich stronach coraz mocniej się radykalizują, a cierpią zwykle ci najsłabsi. Z przerażeniem czytam doniesienia o wzrastającym antysemityzmie. Nie akceptuję takich postaw, a dezorientacja części społeczeństwa nie może być wytłumaczeniem przemocy w jakiejkolwiek formie.

Nie mogę jednak zrozumieć postawy urzędników państwowych, takich jak wojewody mazowieckiego, który odmówił włączenia syren dla upamiętnienia powstania w Getcie Warszawskim. Jestem też wdzięczny metropolicie warszawskiemu kardynałowi Kazimierzowi Nyczowi, który zapowiedział bicie dzwonów dla uczczenia tego niezwykle ważnego wydarzenia, walki zbrojnej z okupantem Polaków pochodzenia żydowskiego. My, ewangelicy, dołączymy się do tego gestu i do modlitwy.

Tak jak napisałem zło jest w każdym z nas. Wyrządzamy sobie wzajemnie wiele krzywd. Ważne, abyśmy umieli przyznać się do winy, przeprosić i dążyć do pojednania. Zwłaszcza my, którzy nie wyznajemy zasady oko za oko, bo w Ewangelii czytamy o przebaczaniu i kochaniu, nawet nieprzyjaciół.

Zachęcam do tego abyśmy, nielicznej diasporze żydowskiej, okazali wsparcie w tych trudnych dla nich czasach.

 

komentarze

  1. kama1004

    Jestem katoliczką, ale czytuję ten blog od czasu do czasu – wiele w tych słowach kolejnych postów szacunku dla mojego wyznania. To bardzo dużo, jako osoba chorująca na zaburzenia emocjonalne i z racji tego posiadająca w sobie wiele wciąż agresji, uczę się stąd ją zwalczać. Szanując swoje wyznanie, dostrzegam także luterańskie. Ma mocny przekaz i nie ukrywam, że do mnie trafia w pozytywny sposób.

  2. Cialis

    Trafiony. Bardzo dziękuję! 🙂cialis

  3. Helena Spließ

    Bardzo mądre słowa biskupa.

dodaj komentarz