Życie godne Ewangelii

„Niech życie wasze będzie godne Ewangelii Chrystusowej” (Fil. 1, 27 a) – tak napisał Apostoł Paweł do zborów w Filipii. To fragment Nowego Testamentu, który dziś czytałem. Moi wychowawcy zwracali uwagę na potrzebę regularnego czytania Bożego Słowa, co nawiązywało do tradycji starotestamentowej.

Reformatorzy kładli duży nacisk na samodzielną lekturę Biblii, dlatego tłumaczyli ją na języki ojczyste. Każdy ewangelik powinien czytać i prosić Boga w modlitwie o inspirację.

Niezaprzeczalną prawdą jest, że taka praktyka ma duży wpływ na sposób postrzegania świata i sensu życia. W wypadku zacytowanego tekstu, zawsze pozostaje pytanie, co rozumiemy przez ten nakaz „Niech życie wasze będzie godne Ewangelii”? Jestem przekonany, że Duch Święty daje każdemu właściwe dla niego zrozumienie.

Kiedyś przeczytałem w książce „Psychologia i życie” Philipa Zimbardo o eksperymencie, który polegał na zbadaniu, czy uprzednie nastawienie ma wpływ na odbiór rzeczywistości. Oczywiście eksperyment pokazał jak duże oddziaływanie na poglądy ma początkowe nastawienie. Doświadczenie polegało na tym, że słuchacze dostali informację o prelegencie, który miał gościnny wykład. Zostali losowo podzieleni na dwie grupy: jedna dostała informację, w której wykładowcę opisywano bardzo pozytywnie wskazując na to, że jest bardzo kompetentny, komunikatywny i łatwy do zrozumienia. Druga grupa otrzymała informacje przeciwne. Studenci nie mieli pojęcia, że przeprowadzano na nich eksperyment. Po zakończeniu zapytano o odbiór referatu. Co było dosyć łatwe do przewidzenia, zdecydowana większość tych, którzy mieli wcześniejszą pozytywną informację oceniło dobrze i bardzo dobrze zarówno wykładowcę jak i prelekcję. Ci, którzy otrzymali negatywny obraz, byli zdecydowanie bardziej sceptyczni.

Będąc świadomym różnych mechanizmów, które na mnie wpływają, mogę bardziej świadomie kształtować swoje poglądy. Dużego znaczenia nabiera środowisko, w którym się znajduję oraz źródło, z którego czerpię informacje. To jednak wymaga świadomego podejmowania decyzji.

W moim przypadku, staram się codziennie czytać i medytować nad fragmentami Bożego Słowa. Życie godne Ewangelii rozumiem jako życie, które ma być wypełnione miłością zarówno do Boga jak i do ludzi.

Miłość do ludzi wiąże się z akceptacją wyborów, których dokonują. Nie oznacza to, że muszę się z nimi zgadzać. Natomiast mogę rozmawiać starając się przede wszystkim usłyszeć to, co mają do powiedzenia. Podstawą dobrej rozmowy jest słuchanie, a nie mówienie. Osoba, która jest wysłuchana odkrywa często alternatywne możliwości i drogi, które może wybrać.

Ostatnie wydarzenia w naszym kraju oraz skrajnie różne reakcje na moje teksty, na nowo uświadomiły mi, jak bardzo potrzebujemy słuchania drugiej strony.

Odnoszę wrażenie, że jest to główny problem, który dotyczy wszystkich stron konfliktu. Nie tylko, że nie słuchamy, ale też przypisujemy innym intencje, których nie wyrazili. W ten sposób narasta wzajemne niezrozumienie i oddala się możliwość porozumienia i zmiany poglądów czy postaw.

Niektóre wypowiedzi zarówno z sal sejmowych czy wypowiadane na placach i ulicach, na forach internetowych są nie do zaakceptowania i na pewno nie są „godne Ewangelii Chrystusowej”. Nigdy nie powinniśmy nawoływać do wojny ale starajmy się dążyć wszelkimi siłami do pokoju.

Myślę, że należy przede wszystkim zaakceptować fakt, że inni mają prawo do swoich poglądów, i że należy zrobić wszystko, aby wypracowywać takie rozwiązania, które będą do zaakceptowania dla większości.

Dążenie do konsensusu zakłada jednak pójście na kompromisy. I choć kompromis jest często negatywnie odbierany, to jest on podstawą życia społecznego. Nie zawsze moje musi być na wierzchu. Często, aby uzyskać zgodę, wszyscy muszą się nieco cofnąć.

Tak bardzo ostro niektóre środowiska krytykują Okrągły Stół z 1989 roku, a przecież był on wyjściem z patowej sytuacji, gdy żadna ze stron nie chciała się poddać. Wypracowano kompromis, który pozwolił na bezkrwawą zmianę sytemu politycznego w Polsce. Zapominamy, że to Polska wskazała drogę do zmian w innych krajach łącznie ze zjednoczeniem Niemiec.

Tą drogą była rozmowa, która doprowadziła do kompromisu. Inna droga prowadziłaby przez krwawy konflikt jak np. w Rumunii. Choć w Polsce przed rokiem 1989 nie było spokojnie i kompromisowo. Warto pamiętać o ofiarach z roku 1968, 70, 76 czy stanu wojennego. I mając je w pamięci nieco ostudzić nastroje dążące do konfrontacji.

Nie mam zbyt wielkiego wpływu na poglądy i zachowania ludzi, ale mam wpływ na to, kim jestem, w jaki sposób podchodzę do różnych osób, jakie przyjmuję postawy, jakim środowiskom pozwalam się inspirować.

Dlatego świadomie sięgam po Słowo Boże.

komentarze

  1. Kamil

    Drogi księże biskupie. Proszę swoim Owieczkom dać konkretny wykład o tym, iż Luter uznawał kanon w kanonie i odrzucał część ksiąg biblijnych, uznając je za niewystarczająco opisujące Jezusa oraz o tym, że dla Lutra Słowo Boże to Ewangelia i Jezus, a nie listy pasterskie. Bo mi się tutaj kłócą. 🙂 Świętość Biblii od a do z i nieomylność co do przecinka, to nie Marcin, ale Zwingli i Kalwin. Dziękuję. 🙂

dodaj komentarz