Różnorodność

W maju miałem przywilej uczestniczyć w Zgromadzeniu Ogólnym Światowej Federacji Luterańskiej w Namibii. Brało w nim udział ponad 300 delegatów oraz około 700 obserwatorów. Było to bardzo różnorodne zbiorowisko ludzi z całego świata i różnych ras. To, co nas łączyło, to przynależność do Kościołów luterańskich. Przyznam, że do tej pory sceptycznie podchodziłem do sytemu kwotowego, który określa, że wśród delegatów powinno być minimum 20 % młodzieży, 40 % kobiet i mężczyzn oraz co najmniej 40 % świeckich i duchownych. Mimo, że taki podział ogranicza wolność Kościołów do wyboru swoich reprezentantów, to jednak niezaprzeczalną wartością jest bogactwo różnorodności zebranych osób. Można przypuszczać, że w wypadku braku tego narzędzia z niektórych regionów, czy Kościołów, delegatami byliby tylko mężczyźni i pewnie byliby to w większości biskupi.

Oczywiście nie mam nic przeciwko biskupom i mężczyznom, ale będąc w Windhuk zobaczyłem jak ważne jest, by swój głos w imieniu Kościołów mogli wypowiedzieć wszyscy: zarówno świeccy jak i duchowni, kobiety i mężczyźni oraz jak ważny jest głos młodego pokolenia.

Apostoł Paweł przyrównywał Kościół do ciała, które ma wiele członków. Nie wszystkie wykonują te same czynności, a jednak wszystkie są niezbędne by ciało mogło dobrze funkcjonować. Wydaje się, że dzięki temu systemowi mogliśmy usłyszeć choćby głos kobiet z Afryki, a był on bardzo poruszający. Pokazywał takie obszary życia człowieka, o których wolelibyśmy nie wiedzieć.

Podobne przeżycie bogactwa różnorodności mogłem doświadczyć podczas krótkiej wizyty w Josefstal, małej miejscowości w Alpach w Bawarii, gdzie odbywają się od 50 lat kursy ekumeniczne prowadzone prze Ewangelicko-Luterański Kościół Bawarii. Tam z kolei gromadzi się około 50-osobowa grupa ludzi z całej Europy i z różnych wyznań. Młodzi i starsi wspólnie słuchają wykładów, dyskutują, bawią się, przedstawiają swoje kraje i Kościoły. Trzeba zdecydowanie podkreślić, że taka różnorodność bardzo poszerza horyzonty uczestników. Nagle odkrywa się, że ten drugi, z innego kraju lub Kościoła, myśli podobnie lub inaczej, a poprzez rozmowę można zrozumieć, dlaczego tak myśli czy wierzy. Uczestnicy tych spotkań mówili o tym, jak wiele zmieniły w ich nastawieniu do ekumenizmu te spotkania.

Wspólnym mianownikiem dla obu wydarzeń, które przeżyłem w maju, jest różnorodność ich uczestników. Do całości należy dorzucić jeszcze Kirchentag w Berlinie.

Mając w pamięci te wspaniałe chwile doświadczania ludzi z rożnych kultur i kontynentów, odmiennych nacji, cieszę się, że w Polsce mamy tak bogatą historię wielokulturowości i wielonarodowości. Przecież to prócz Polaków także Żydzi, Tatarzy, Litwini, Białorusini, Ukraińcy, Niemcy budowali potęgę Rzeczypospolitej. Dziś także mamy wśród siebie wielu wspaniałych ludzi, których korzenie sięgają poza Polskę. Niestety czasami robi mi się niezwykle smutno, gdy słyszę wypowiedzi naszych polityków, którzy z pogardą wypowiadają się na temat polityki „multikulti”, zachwycając się jednorodnością Polski. Cóż, pewnie nie zdają sobie sprawy z tego jak wiele tracimy, a szkoda.

komentarze

  1. Michał Podkówka

    Drogi Księże Biskupie
    Powołuje się ksiądz na potęgę I RP mówiąc iż mniejszości budowały jej potęgę. Mniejszości narodowe w żadnym państwie nie budują potęgi, są zawsze potencjalnie elementem separatystycznym, elementem, który w przypadku wojny może zdradzić w imię swojego interesu narodowego, a w dodatku istnienie potężnych mniejszości narodowych w państwie prowadzi do konfliktów między narodami. Żydzi w I RP byli w pewnym sensie „małą szlachtą”, która cieszyła się szerokimi przywilejami, a ich wpływ na potęgę państwa był nikły z powodu braku politycznych praw, Białorusini i Ukraińcy w tym okresie nie istnieli jako dwa narody, byli to po prostu Rusini, których wyższe warstwy się niemal całkowicie spolonizowali i skatolicyzowali, drogą pośrednich konwersji najczęściej prawosławie – kalwinizm – katolicyzm (a czasem między kalwinizmem i katolicyzmem był etap ariański), więc prosty lud tak ubogacał I RP, że wieszał Żydów, szlachtę i jezuitów w trakcie powstania Chmielnickiego. Litwini podobnie jak Rusini byli pozbawieni elit, a Niemcy i inni zazwyczaj byli mieszczanami, którzy mieli potężnych ekonomicznych rywali Żydów. Tak w skrócie wygląda wkład mniejszości w I RP, nie ujmuję wpływów kultury są bardzo cenne, ale przełożenie tego na siłę i potęgę państwa było nikłe, a w sytuacjach kryzysu istnienie mniejszości jest mówiąc wprost szkodliwe dla struktur państwa.

  2. Potrzeba

    Nie ma co się smucić.. 🙂
    Wszyscy jesteśmy ludźmi. Mamy podobne problemy, podobne lęki, podobne radości.. W sumie jesteśmy nieco ‚jednolici’ bo bardzo podobni.. Jestem z ‚innego’ kościoła, a jest mi Ksiądz Biskup tak bliski jakby nie dzieliła nas ‚religia’… Jednakże na pewno łączy nas człowieczeństwo – czy to nie piękne?: )

  3. Kamil

    Namibia, to piękny kraj. Chyba najbardziej europejski w Afryce. Bardzo dobry tekst. Pamiętajmy jednak, że bezmyślna polityka „multikulti” wiedzie na manowce. Zaś rozsądna i mądra spowoduje rozwój kraju i jego mieszkańców, ubogacenie.

  4. Grzegorz Wacławik

    Księże Biskupie.
    Długo zastanawiałem się, czy komentować powyższy post. Ostatecznie jednak. m.in. pod wpływem kazania Księdza na nabożeństwie, kończącym EDK zdecydowałem się na napisanie paru słów. Mnie jednak, w odróżnieniu od Krzysztofa Szczepana kazanie Księdza nie zachwyciło, a raczej przeraziło. Szczególnie jedno zdanie w nim zawarte, że Pan Jezus miał ogromną tolerancję dla ludzkiej grzeszności. Czy aby na pewno? Czy czasem właśnie nie z powodu owej grzeszności przyszedł On na świat, żeby nas od niej uwolnić? Czy mówiąc, że Pan Jezus miał tolerancję dla grzeszności nie mówimy ludziom: „Nie martw się – jakoś to będzie”? Ale to tak tylko przy okazji.
    Pisze Ksiądz powyżej: „Niestety czasami robi mi się niezwykle smutno, gdy słyszę wypowiedzi naszych polityków, którzy z pogardą wypowiadają się na temat polityki „multikulti”, zachwycając się jednorodnością Polski. Cóż, pewnie nie zdają sobie sprawy z tego jak wiele tracimy, a szkoda”. Jest Ksiądz zupełnie pewien, że sprawa wygląda tak czarno-biało? Że z jednej strony mamy pogrążoną w upadku, jednorodną Polskę, która tak wiele traci z powodu braku muzułmańskich imigrantów, a z drugiej mlekiem i miodem płynące, multikulturowe społeczeństwa Europy Zachodniej, w których napływ imigrantów spowodował jedynie stan powszechnej szczęśliwości? Czy naprawdę nie widzi Ksiądz żadnych zagrożeń, wynikających z masowego napływu imigrantów z tak różnych kulturowo obszarów?
    I jeszcze tylko – jeśli wolno – słowo do Krzysztofa Szczepana. Jeśli mamy być ewangelikami przez duże E to właśnie nie powinniśmy bezrefleksyjnie przyjmować wszystkiego, co mówią w kazaniach nasi księża, ale jak chrześcijanie w Berei codziennie badać Pisma, czy tak się rzeczy mają (Dz. Ap. 17:11). Sola Scriptura!

  5. Krzysztof Szczepan

    Księże Biskupie .
    Jako uczestnik Ewangelickich Dni Kościoła , które miały miejsce na Śląsku Cieszyńskim chciałbym podziękować księdzu biskupowi za piękne kazanie wygłoszone podczas nabożeństwa w Bielsku – Białej a szczególnie o wspomnieniu o uchodźcach . My ewangelicy także mamy niestety ujemny wkład w tym temacie . Nie jednokrotnie zapominamy kim jesteśmy , kim byliśmy np. lat temu 400 czy 300 i kim chcemy być ? Czy aż tak bardzo oślepliśmy ,że nie potrafimy rozróżnić słowa uchodźca od słowa terrorysta , czy mowę nam odjęło aby bronić kobiet , dzieci i starców uciekających przed okropieństwem wojny , którą pamiętają nasi dziadkowie i kombatanci , czy nie potrafimy w imię źle pojętej solidarności z innymi osobami wyrażać się jasno w obronie tych ludzi . My Polacy w tym i niestety luteranie zapominamy ,że od roku przynajmniej 1795 sami byliśmy uchodźcami i szukaliśmy schronienia na wszystkich kontynentach, walczyliśmy o wolność innych we Francji , Włoszech , Rosji , Węgrzech , Turcji czy nawet Meksyku a teraz mając ją nie chcemy podzielić się z nią innymi . Tak jak Jezus łamał panujące wtedy standardy tak i my powinniśmy je łamać nawet wbrew politykom i naszym sąsiadom a nie przytakiwać im jak bezbronne niemowlaki . My ewangelicy powinniśmy sobie odpowiedzieć na proste pytania : Kim jesteśmy , Co czynimy aby być lepszymi , Gdzie popełniamy błędy i jak je chcemy naprawić , Czy mamy na tyle siły aby wyrażać własne zdania nawet wbrew sąsiadom , Jak chcemy dalej żyć , Czy mamy dość siły aby przebaczać – ale nie zapominać – innym nawet tym , których wbrew Panu nienawidzimy , czy jesteśmy religijni tylko w kościele czy na co dzień . Zdaję sobie sprawę ,że to są pytania na które sami musimy odpowiedzieć i nie są to odpowiedzi proste i lekkie ale jeśli mamy być ewangelikami przez duże E to musimy ich szukać nie tylko w Biblii ale także w kazaniach naszych księży . Na koniec. Byłem dumny ,że nosiłem identyfikator EDK i wiem ,że po tych dniach muszę uporządkować swoje duchowe życie i zamknąć stare urazy . Mam nadzieję ,że nasi księża podczas nabożeństw będą nam przypominać o naszych powinnościach wobec bliźnich wszelkich kolorów skóry , rasy czy wyznania gdyż wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi . Przepraszam z długi komentarz.

  6. Agnieszka

    Drogi Księże Biskupie,
    Dziękuję za dobry, inspirujący tekst. Dziękuję za postawę otwarcia na różnorodność i czerpania z niej. Pojawiło się we mnie jedynie pewne „ale” w kontekście użycia kategorii „rasy”, która bywa tak bardzo nadużywana i instrumentalizowana w różnych społecznych narracjach. Podsyłam wszystkim zainteresowanym link do tekstu przedstawiającego jedną z odsłon aktualnej debaty nad wątpliwą użytecznością użycia tej kategorii: http://www.naukaonline.pl/nasze-teksty/nauki-biologiczne/item/3390-jeden-raz-ras

dodaj komentarz