Polskie ≠ katolickie

Rozpoczynające się Światowe Dni Młodzieży stały się doskonałą okazją do promowania Polski w świecie. Co do tego nikt chyba nie ma wątpliwości. Wydaje się więc logiczne, że również rząd poprzez swoje ministerstwa wykorzystuje sytuację do wzmocnienia tego procesu. W tym celu powstały m.in. dwa dokumenty sygnowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych: „Przewodnik po historii Polski 966 – 2016” oraz „Ambasador Polskości”. Oba opatrzone listem przewodnim Prezydenta Rzeczpospolitej Andrzeja Dudy.

Rzecz w tym, że czytając oba opracowania można odnieść wrażenie, że albo pisały je osoby niekompetentne albo celowo przeinaczały fakty.

Przykładowo: oczywistym błędem jest informacja podana w „Ambasadorze Polskości” (str. 13), że Jakub Wujek dokonał pierwszego tłumaczenia Biblii na język polski. Sprawę poruszył red. Dariusz Bruncz z ekumenizm.pl. Na skierowane do ministerstwa zapytanie otrzymał odpowiedź, która nie tyle nie wyjaśnia wątpliwości, co jeszcze mocniej zdumiewa:

„Biuro Rzecznika Prasowego Ministerstwo Spraw Zagranicznych
(…) rzeczywiście, ściśle rzecz biorąc, były wcześniejsze próby przekładu Biblii na język polski, jednak nie były one do końca udane. Biblia królowej Zofii (przekład z czeskiego) nie została ukończona, Biblia Leopolity uchodzi za niezbyt udaną pod względem językowym, z naleciałościami czeskimi (choć np. Miłosz ją cenił), zarzucano jej też, że nie spełnia wymogów rzetelności i dokładności. Biblia brzeska, mimo sporej popularności nie miała jednak wielkiego wpływu (dużą liczbę egzemplarzy zniszczył Mikołaj Radziwiłł Sierotka).

Biblia Wujka była aż do wydania Biblii Tysiąclecia podstawowym polskim przekładem Biblii i dlatego piszemy o niej. Nasza broszura nie jest opracowaniem naukowym, nie rości sobie pretensji do bycia szczegółowym podręcznikiem, zaledwie zarysowuje pewne tematy. Podajemy podstawowe informacje, a raczej pewien ich, z konieczności nieco subiektywny, wybór. W tak szczupłych ramach nie było możliwe (ani zresztą celowe) zamieszczenie informacji na temat wszystkich przekładów Biblii. Podaliśmy ten najstarszy, który zafunkcjonował trwale w kulturze. Publikacja została przygotowana na ŚDM, które są spotkaniem głównie młodzieży katolickiej z katolickim papieżem, toteż wyszczególnianie protestanckich (ariańsko-kalwińskich) przekładów Biblii nie wydawało się celowe.” (pogrubienia moje)

Rozumiejąc argument, że publikacja jest pisana do katolików – choć należałoby zapytać, dlaczego tylko do nich, przecież jest to wykluczenie dużej części społeczeństwa, w Polsce żyją Polacy nienależący do Kościoła rzymskokatolickiego – nie można się zgodzić, że polskie = katolickie. Wystarczyło dodać do zdania: „Jakub Wujek dokonał pierwszego przekładu Pisma Świętego na język polski” jedno małe słowo: „(…) dokonał pierwszego katolickiego przekładu (…)”

Szanowny Ministrze, nie oczekujemy, aby na spotkanie „młodzieży katolickiej z katolickim papieżem” wyszczególniać protestanckie przekłady Biblii, ale oczekujemy, aby nie propagowano fałszywego schematu: „polski równa się katolicki”.

I proszę się nie dziwić, że stanowczo będziemy bronili prawa do polskości i do niezmieniania historii.

>> Luter2017.pl: Możemy być dumni z polskich przekładów biblijnych

komentarze

  1. Niepolak

    Przykro mi, ale wszystko wskazuje na to, że polski = katolicki i katolicki = polski. Głupio mi, bo jestem ochrzczonym katolikiem, ale nie jestem polski. więc wg powyższej indukcji nie jestem katolikiem.

  2. pasande

    Możemy z radością uwielbić Pana za Światowe Dni Młodzieży, gdyż jest On tam uwielbiany i wywyższany.

  3. niepelnosprawny,org

    ciesze sie, że prawie wszedzie słychać bardziej chrzescijanskie, pobożne pieśni, niż imprezowe dyskotekowei jakoś zrobiło sie lepiej i przyjemniej…

  4. sjb

    rain: nie zrozumie.

  5. rain

    Mnie najmocniej zaskakuje poziom argumentacji tej odpowiedzi. Rzecznik najwyraźniej zdaje sobie sprawę, że autorzy przewodnika popełnili błąd, jednak nie prostuje go. Zamiast tego formułuje odpowiedź, która może zdumiewać, że jest sygnowana przez urzędnika ministerstwa RP. Najpierw określa Biblię Brzeską „próbą przekładu” (jakby przekład nie został ukończony). Potem podaje, że brak wzmianki o niej wyniknął z tego, że nie miała „wielkiego wpływu” (lecz nie podaje wpływu na co, a poza tym czy „brak wpływu” dyskwalifikuje przekład?). To jest retoryka na poziomie poniżej szkoły średniej. Pozostaje mieć nadzieję, że rzecznik kiedyś to zrozumie.

dodaj komentarz