Wolność

Ostatnio ciągle słyszę ludzi, którzy zdecydowanie twierdzą, że wolność jest najważniejszą wartością. Tak było w Święto Niepodległości, gdy, słowo to było odmieniane przez wszystkie przypadki podczas uroczystości państwowych, jak i różnych pochodów zwanymi marszami wolności. W nowej kadencji Parlamentu wszystkie partie powołują się na wolność lub alarmują, że prawo do wolności jest naruszane. Ostatnie wydarzenia we Wrocławiu, gdzie pojawiły się kontrowersje wokół przedstawienia teatralnego, również dotyczą wolności.

Wypadałoby się cieszyć z tego, że tak istotna wartość jak wolność jest przez wszystkich pożądana. A jednak to samo pragnienie powoduje tak wiele ostrych konfliktów.

Pojęcie wolności, nawet jeżeli jest w ten sam sposób definiowane, to w praktyce bywa w różny sposób rozumiane. To, co dla jednych jest wolnością, inni uznają za naruszenie wolności. Wolność, więc wydaje się wielkim paradoksem. Jeśli przykładowo jakiś region uzyskuje niepodległość i cieszy się odzyskaniem suwerenności, dla części mieszkańców oznacza to utratę wolności, a państwo, do którego należała do tej pory ta część ziemi, uznaje ten akt za naruszenie swojej niezawisłości. Tak było w przypadku rosyjskiej aneksji Krymu.

Gdy ktoś uznaje, że w ramach swojej wolności może malować obraz szydzący z Chrystusa lub Mahometa, inni odczytują to, jako atak na ich uczucia religijne.

Nawet w teologii występuje paradoks wolności, bo przecież do wolności jesteśmy powołani, ale z drugiej strony zawsze pozostajemy w niewoli, w niewoli grzechu lub stajemy się niewolnikami Chrystusa. Nieco prowokacyjnie można stwierdzić, że „niewola” Chrystusowa jest największą formą wolności człowieka.

Chyba każdy powinien odpowiedzieć sobie sam na pytanie, co dla mnie znaczy być wolnym. Powinniśmy być także świadomi tego, że nie ma pełnej wolności oraz, że moją wolnością często ograniczam wolność innych.

Dlatego wolność musi być połączona z odpowiedzialnością. Wolność bez ograniczeń przestaje być wolnością a staje się niszczącym żywiołem, a ci którzy uważają, że wszytko im wolno zamieniają się w despotów.

komentarze

  1. Ks. Andrzej Dębski

    Podczas gdy dla ludów tego świata najważniejsza jest wolność jako taka, dla nas, ludzi myśli Chrystusowej i ducha Chrystusowego, najważniejsze jest życie i największa miłość. – Nikt nie pozna wolności bez poznania Chrystusa!
    Błogosławionego Adwentu!

  2. dawid

    Nad pojęciem wolności góruje pojęcie grzechu, które jest solidnie osadzone w ludzkim rodzaju, od zarania. Myślę że jest to stracony czas, kiedy oceniać będziemy co jest sztuką, a co pornografią. Człowiek jest tak stworzony przez Stwórce, że wie, kiedy czyni dobrze, a kiedy źle i tylko na te dwie grupy dzieli się ludzkość, czyli albo z Jezusem, albo bez Jezusa. Grzech raz popełniony (nasi wschodni sąsiedzi) dotyka człowieka i jego potomstwo, do III czy IV pokolenia. Być może ciąży tu odpowiedzialność i krzywdy wyrządzone w czasie Zagłady. Czy naród niemiecki też pokutował za swoje zbrodnie. Grzech niewyznany jest potwornym narzędziem destrukcji i zniszczenia, dlatego nasz Pan i Zbawiciel mówi człowiekowi jasno: Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będzie (J 8,36). Judejczycy tej linii nie akceptowali. Człowiek również dzisiaj potrzebuje uwolnienia od grzechu, który wpływa na całe nasze życie i narodu naszego. Szczęśliwy człowiek, który nie idzie za radą bezbożnych, ani nie stoi na drodze grzeszników, ani nie zasiada w gronie szyderców, lecz ma upodobanie w Zakonie Pana (Ps.1,1-2). Warto prosić Pana by uwolnił nas od ducha tego świata a napełnił Swoją Łaską!

  3. Artur Rzymski

    To fakt, z pojęciem „wolności absolutnej”, wolności w czystej postaci, w rzeczywistości chyba raczej nigdy nie mamy do czynienia. Wszak nawet żyjąc samemu na bezludnej wyspie podlegamy prawom przyrody, środowiska, biologii, nawet tej naszej, osobistej – jesteśmy przecież „niewolnikami” chociażby naszych potrzeb fizjologicznych.

    W odróżnieniu od powyższego – filozoficznego pojęcia wolności, pojęcie wolności „rzeczywistej” będziemy wg mnie rozważali w kontekście zestawienia jej z pojęciem antagonistycznym, pojęciem „niewoli” i „zniewolenia”. W takim ujęciu, co do zasady, wolność jest wtedy, gdy nie ma niewoli, nie ma zniewolenia.

    Z tego zaś wynika, że w zasadzie o wolności i jej ograniczeniach można mówić w kontekście ludzi (czyli co najmniej dwóch osób) ich wzajemnych relacji, współdziałań i powiązań. Nie będzie np. wg mnie miała charakteru zniewolenia, czy ograniczenia wolności, misja przewodnika wycieczki, której uczestnicy muszą (chcą) podporządkować się zasadom ustalanym przez tegoż przewodnika. Aby dotrzeć do celu, aby jak najwięcej zobaczyć, usłyszeć i poczuć, aby bezpiecznie odbyć tę wycieczkę, muszą oni postępować zgodnie z tymi zasadami.

    Podobnie nie czuję się zniewolonym, kiedy (dobro)wolnie, wykorzystując daną mi wolną wolę i możliwość dokonywania własnych wyborów pragnę podążać drogą Chrystusa i kierować się jego zasadami w życiu. Nie czuję się z tego powodu „niewolnikiem”, nawet takim, który ma bardzo dobrego pana. Bo niewolnikami stricte stajemy się w zasadzie wbrew naszej woli.

    Dlatego dopóki zamierzane, czy podejmowane przez nas działania będą uwzględniały możliwość autonomicznego dokonywania wyborów osób, ludzi, którzy z tymi działaniami są w jakikolwiek sposób powiązani, dopóty będą to zamierzenia i działania „wolnościowe”. W przeciwnym zaś wypadku będziemy mieli do czynienia z zakusami zniewalania innych, czyli stawania się despotami, o których Ksiądz w swoim poście napisał. A takie zakusy (pokusy?) bardzo, ale to bardzo trudno jest usprawiedliwiać korzystaniem z prawa do wolności własnej.

dodaj komentarz