Cisza daje wytchnienie

Wokół kłębią się słowa – kampania wyborcza. Chcąc nie chcąc słyszymy coraz mocniejsze wypowiedzi, coraz radykalniejsze oceny i coraz wspanialsze obietnice kraju mlekiem i miodem płynącego, w którym cudownie będzie się żyło wszystkim.

Wreszcie zadaję sobie pytanie: A czego ja potrzebuję? Ciszy!!!

Cisza sprawia ukojenie, cisza daje wypoczynek. Wokół mnie jest niewiele takich miejsc, gdzie panuje prawdziwa cisza.  Zwykle coś słychać, coś w tle wydaje dźwięki, słychać nieustanny szum. Niby jest cisza, ale tak naprawdę to nie słyszę hałasu udając, że wokoło jest cisza.

Znam tylko jedno takie miejsce, gdzie jest prawdziwa cisza. I nie chodzi o to, że nie słychać dźwięków. Słychać śpiew ptaków, odgłosy lasu, szum wiatru. Jednak, gdy siedzę na dworze odnoszę wrażenie jakbym znajdował się pod kloszem. Długo trwa zanim jestem w stanie zrozumieć na czym polega owa cisza. Po prostu nie słyszę odgłosów wydawanych przez innych ludzi. Nie słychać muzyki, szumu lodówek, warkotu samochodów, a jeżeli już, są to pojedyncze dźwięki, które harmonizują się z otoczeniem.

Życie w mieście sprawia, że zgadzamy się (nie mamy innego wyjścia) na sztuczność. Nie ma prawdziwej ciszy, nie ma prawdziwej ciemności, a to co nazywamy ciszą, ciemnością, w rzeczywistości nimi nie są.

Niestety nawet śląskie wioski nie zachowały naturalności. W mojej rodzinnej miejscowości horyzont zawsze był jasny, a z dala słychać było odgłosy przemysłu.

Gdy więc znajduję się u przyjaciół mieszkających tam, gdzie widać gwiazdy, bo w nocy jest ciemno i słychać życie, bo wokół jest cisza, to po chwili orientuję się, jak głęboko wypoczywam. Relaks ten jest niezależny od tego co robię, nie ma znaczenia czy śpię czy pracuję. Dzieje się tak właśnie dzięki ciszy.

Czasami boimy się ciszy. Nie znosimy jej, bo wydaje nam się, że usłyszymy samych siebie, bo może nasza dusza do nas przemówi, a to co usłyszymy nam się nie spodoba.

Czasami cisza jest złowroga bo sygnalizuje śmierć.

Pamiętam jak wielkie wrażenie zrobił na mnie spacer po leśnym parku w Zabrzu w roku 1989. Idąc ścieżką czułem narastający lęk, nie wiedziałem co jest jego przyczyną, aż zorientowałem się, że nie słychać śpiewu ptaków, że panuje absolutna cisza tak bardzo nienaturalna w tym miejscu.

Ale prawdziwa cisza przynosi ukojenie, daje odpoczynek, relaksuje. Dwa dni spędzone z przyjaciółmi, doświadczanie prawdziwej ciszy, obcowanie z naturą, wsłuchiwanie się w odgłosy lasu i piękny śpiew ptaków przywraca siły do życia.

Nie chce się wracać, a jednak trzeba.

komentarze

  1. Ela

    Żeby nie zakłócić tej pozytywnej ciszy napiszę s z e p t e m : czasami cisza może oznaczać samotność, zwłaszcza gdy trwa i trwa…
    Dlatego potrzebujemy Przyjaciół. Tych, którzy lubią „gołąbki” i tych, którzy mówią, że są jak gwiazdy – nie zawsze je widać, ale zawsze są!…

dodaj komentarz