Tysiąc dni

Każdy kto wczoraj wszedł na stronę luter2017.pl mógł dostrzec na liczniku liczbę 1000. Licznik ten odmierza dni do daty 31 października 2017 roku. Pozostało 1000 dni do rocznicy 500-lecia ogłoszenia przez augustiańskiego mnicha 95 tez, które miały uzdrowić praktykę pokutną ówczesnego Kościoła.

Powstały one w wyniku głębokich przemyśleń związanych z Bogiem, grzechem i ratunkiem dla grzesznika. Bóg jest miłością i ze swego miłosierdzia daje pokutującemu zbawienie. Nasze życie ma być pokutą i odrodzeniem w Bogu. Poprzez wieki, jak twierdził doktor teologii, nawarstwiło się sporo nadużyć i nauczanie chrześcijańskie zdeformowało się, dlatego wymaga odnowy. Sformułował więc tezy i oczekując dyskusji miał nadzieję na wyprostowanie nauki zgodnie ze Słowem Bożym.

Wiemy, że często tak się zdarza, iż nasze działania nie przynoszą oczekiwanych efektów i po jakimś czasie idą w zapomnienie. Czasami jednak przerastają najśmielsze wyobrażenia twórcy i wymykają się spod kontroli. Rozpoczynają swoje życie. Tezy Lutra okazały się pierwszą kulą, która uruchomiła lawinę. I to lawinę, która porwała twórcę i poruszała kolejne osoby. Pojawiali się więc następni reformatorzy, ci na skalę światową i ci lokalni. Pojawiały się nowe spojrzenia, nowe interpretacje i oczekiwania. Niektóre daleko odbiegały od przekonań ks. Marcina. Reformacja uruchomiła też całą rzeszę obrońców starego sposobu pojmowania Kościoła i jego nauki. Generalnie można powiedzieć, że prawie nikt nie pozostał z boku wydarzeń, które nastąpiły po ogłoszeniu tez. Reformacja była szczególnym fenomenem pod względem religijnym, duchowym, społecznym i politycznym. Zmieniła oblicze społeczeństw Europy i miała wpływ na późniejszy kształt Ameryki Północnej i Australii.

Dziś przygotowujemy się do obchodów jubileuszu 500-lecia. Każdy uczciwy historyk wskaże na to, że miała znaczący wpływ na historię Polski. Wpłynęła na jej rozwój, kulturę, polityczny kształt.

W jaki sposób przygotowujemy się do obchodów jubileuszu? Czy oprócz Kościołów ewangelickich do jubileuszu włączą się inne środowiska? Na ile jubileusz jest ważny dla państwa polskiego? Czy skrupulatnie będzie przemilczany wpływ polskich ewangelików na rozwój złotego wieku? Czy będziemy zapominali o wpływie na rozwój nowoczesnej gospodarki, powstawanie miast wokół zakładanych przedsiębiorstw? Czy zapomnimy, że wśród wybitnych obywateli walczących o odzyskanie i utrzymanie niepodległości Polski było wielu ewangelików?

Do jubileuszu 500-lecia Reformacji przygotowuje się wiele państw europejskich. Na przykład na Węgrzech powstał wspólny komitet kościelno-rządowy. Przygotowujemy się także i my…

komentarze

  1. Dariusz Lik

    Do „Starego człowieka”:
    myślę, że masz wiele racji. Również zamiast akcyjności wolałbym uświetnić rocznicę przemiana naszych serc. Również mojego.
    Natomiast nie masz racji, że spotkania biblijne to wykłady, których wierni tylko słuchają (czasem nawet nie słuchają).
    W mojej parafii spotkania biblijne trwają często 2 godziny, gdyż zebrani dyskutują, aż wyczerpią temat. Duchowny często tylko inicjuje dyskusje i na koniec podsumowuje.
    Również zachęta do samodzielnego czytania Biblii i stawiania trudnych pytań jest słyszalna z ambony.
    Jednak mimo to obraz parafii nie jest zbyt piękny.
    Dlaczego?
    Pewnie trzeba jeszcze czegoś.
    Dla przemiany ludzkich serc, której obaj pragniemy potrzeba działania Ducha Świętego.
    Reformacja była nie tylko ludzkim działaniem. Ufam, że była działaniem Ducha Świętego.

  2. stasiu0254@

    Jesteśmy jako społeczeństwo alfabetami chrześciańskini,bo ilu ze społeczeństwa przeczytało Pismo Święte. Ile obywateli przestrzega i zna dekalog.Przykre to i bolesne że wszyscy razem z duchownymi prowadzimy do powolnej agonii wiary.

  3. stary człowiek

    Szczęść Boże
    osobiście wolałbym, aby 500-lecie Reformacji było okazją do odnowy życia religijnego wśród wiernych naszego Kościoła. Model religijności, zapożyczony moim zdaniem z kościoła katolickiego, polegający głównie na uczestnictwie w niedzielnych nabożeństwach a charakteryzujący się tym, że wierny dowiaduje się o Słowie Bożym oraz o swoich relacjach z Bogiem głównie z ambony; jest w obecnym, szybko zmieniającym się świecie – najdelikatniej mówiąc – na wyczerpaniu. I to nawet w sensie czysto materialnym i demograficznym. Wpadłem na ten blog przypadkiem, przeglądając internet, tak jak wpada się na ulicy na znajomą z dzieciństwa, dlatego na obecną chwilę nie dysponuję jakimiś głębszymi przemyśleniami na ten temat, ale tak na szybko przychodzą mi do głowy takie rzeczy:
    Nasi wierni w swojej szerokiej reprezentacji nie bardzo rozróżniają kanony naszej wiary od katolików (przede wszystkim w kwestii usprawiedliwienia za grzechy).
    Nawet najświatlejsi z naszych wiernych nie są przygotowani do choćby pobieżnej dyskusji ze świadkami Jehowy i ich napastliwej propagandy, choć pod względem teologicznym, całkowicie chybionej.
    Godziny biblijne w parafiach oraz różnego rodzaju rekolekcje, polegające na tym, że prowadzący coś opowiada, a słuchacze słuchają lub „mają przymknięte oczy” są na pewno potrzebne, ale takie bierne formy kształcenia zawsze przegrywają pod względem skuteczności z formami aktywnymi, jak konkursy wiedzy biblijnej czy korespondencyjne kursy samokształceniowe.
    Młodzież, która jeszcze nie wyjechała za granicę, lubi i potrzebuje pięknych idei, a my przecież mamy piękne, inspirowane wprost Słowem Bożym – idee. Nie trzeba bać się dyskutować z niewierzącymi, a także z katolikami, aby ich przekonać do naszych idei.
    Czyż nie należałoby, nawet z ambon, zachęcać wiernych do samodzielnego studiowania Biblii, a nawet przypominać, że obowiązkiem chrześcijanina jest jak najczęstsze czytanie Słowa Bożego. I nie bać się potem odpowiadać na pytania jakie nasuną się człowiekowi w toku samodzielnej lektury.
    I jeszcze jedno przychodzi mi do głowy, panuje moda na „unowocześnione ” rozumienie Biblii, mam na myśli choćby taki przykład; Pan nasz Jezus Chrystus wyganiał demony z opętanych, tak napisano; więc proszę mi nie mówić, że to dlatego, że wówczas medycyna była w powijakach i nie znano chorób psychicznych. Choroba psychiczna jest wówczas, gdy jej skutki są moralnie obojętne; gdy jednak chory, a właściwie opętany czyni same złe i przerażające rzeczy, to literalnie rozumiana Biblia ma tutaj pełne zastosowanie.
    I to by było na tyle, bo już późno
    Pozdrawiam wszystkich

  4. Łukasz Cieślak

    Chciałoby się powiedzieć: „Niech nas zobaczą!”

dodaj komentarz