(Bez)Nadzieja

Tak się składa, że dosyć często odwiedzam różne parafie na terenie całej Polski. Zawsze jest to dobra okazja do rozmowy z wiernymi i duchownymi.

Muszę powiedzieć, że kilku młodych kolegów objęło parafie, w których do tej pory stosunkowo często zmieniali się księża. Mają oni wiele pomysłów i z dużym zapałem podchodzą do swojej służby. Zawsze ich pytam jakie mają potrzeby, co sprawia im radość, co sprawia największą trudność.

Kilka dni temu usłyszałem koleją wypowiedź: „Ludzie w tej parafii są zniechęceni. Gdy namawiam ich do zaangażowanie się w realizację jakiś moich pomysłów mówią: „Nie ma sensu podejmować się tego zadania. Ksiądz i tak za chwilę stąd odejdzie. O nas wszyscy zapomnieli. jeszcze trochę i Parafia przestanie istnieć.”

Nie wiem jak ich zmobilizować, przekonać, że tym razem ja zostanę tutaj na dłużej, że chcę abyśmy zmienili obraz naszej społeczności, naszej parafii.”

Gdy słuchałem tego pełnego zapału, młodego kolegi, przypomniały mi się bardzo podobne wypowiedzi, które już kilkakrotnie słyszałem. Miały one pewne cechy wspólne. Parafianie stracili nadzieję, że może być inaczej. Stracili wiarę w to, że ktoś z księży będzie chciał zostać z nimi na dłużej. Przestali wierzyć słowom, deklaracjom.

Z drugiej strony, gdy mija dosyć krótki czas, rok, dwa, w którym młody duchowy konsekwentnie realizuje swoje pomysły, gdy widzą, że wkłada serce w swoją służbę, bardzo szybko zniechęcenie zamienia się w zaangażowanie.

Najpiękniejsze jest to, gdy pojawiają się pierwsze efekty ich wspólnej pracy i parafianie z podniesioną głową, z rozpierającą ich dumą, chwalą się swoją parafią oraz swoim duchownym. Wtedy też często padają stanowcze słowa pod moim adresem: „Tylko proszę nawet nie próbować zabierać nam naszego proboszcza.” Choć często „proboszcz” jest jeszcze wikariuszem lub administratorem, nie mam zamiaru zmieniać miejsca jego służby i to nie dlatego, że parafianie grożą buntem, ale dlatego, że sam jestem z nich dumny i cieszę się, że w taki sposób podchodzą do swego powołania.

Niezwykłe jest to, gdy można obserwować jak zniechęcenie, brak nadziei i wiary zamienia się w energię do działania. Jak rozkwita nowe życie, a w oczach ludzi widać radość i dumę.

komentarze

  1. biskupkosciola

    Parafie ewangelickie w Polsce bardzo różnią się od siebie. Nie każdemu duchownemu odpowiadała ta, na którą został skierowany. Sztuką nie jest to, aby wysłać do parafii wikariusza czy administratora. Sztuką jest to, aby znaleźć takiego duchownego, który dostrzeże potencjał, jaki ma ta parafia, w której służy. Cieszę się, że młodzi duchowni (w większości) go odnajdują.

  2. WaletPik

    I właśnie dlatego chcę zostać księdzem!

  3. Łukasz Cieślak

    A co sprawia, że tak często ci księża się zmieniają? Może tu tkwi przyczyna…

dodaj komentarz